O Izraelu i moralnym prawie do obrony

Inter arma silent leges, w czasie wojny prawa milczą, wydaje się komunikować światu Izrael. Choć nieposzanowanie tego państwa dla prawa międzynarodowego ma charakter wręcz strukturalny, istnieje szansa, że stosowne instytucje przypomną Izraelowi o podstawowym prawie wojny – nawet zabijanie rządzi się pewnymi prawami i musi się odbywać w określonych ramach.

Po raz kolejny przypomniał o tym Międzynarodowy Trybunał Karny, sąd ostatniej instancji rozpatrujący sprawy dotyczące zbrodni wojennych i zbrodni przeciwko ludzkości. Jego prokuratorka generalna Fatou Bensouda oświadczyła, że Trybunał bacznie przygląda się zarówno działaniom Izraela, jak i Hamasu, pod kątem możliwego popełniania przez nie zbrodni wojennych. „Z wielkim niepokojem odnotowuję eskalację przemocy na Zachodnim Brzegu, w tym we Wschodniej Jerozolimie, a także wokół Gazy, oraz możliwość, że dochodzi tam do popełniania zbrodni w rozumieniu Statutu Rzymskiego” – napisała Bensouda na Twitterze. 

To nie pierwszy raz, kiedy Trybunału zwraca wzrok w tę stronę. W marcu Bensouda poinformowała o wszczęciu dochodzenia w sprawie możliwych zbrodni wojennych popełnionych na Terytoriach Palestyńskich (tylko tych popełnionych po 2014 roku, co wyłącza spod śledztwa trybunału np. izraelską operację „Płynny ołów” prowadzoną w latach 2008-2009). 

Strona palestyńska przyjęła tę decyzję z entuzjazmem. Izraelski minister spraw zagranicznych gen. Gabi Aszkenazi nazwał ją natomiast „moralnym i prawnym bankructwem”, które ma odbierać MTK „całą prawomocność”. Izrael oświadczył, nie ma zamiaru wpuścić śledczych na swoje terytorium ani na okupowane przezeń terytoria palestyńskie. Premier Netanjahu w specjalnym wystąpieniu telewizyjnym stwierdził, że postanowienie MTK „jest czystą esencją antysemityzmu i hipokryzji”. Izrael twierdzi, że nie jest sygnatariuszem Statutu Rzymskiego, toteż nie podlega jurysdykcji MTK. Na mocy traktatu rzymskiego MTK ma prawo osądzać przestępstwa popełnione przez obywateli państw członkowskich, ale także przestępstwa popełnione na terytorium państwa członkowskiego, nawet jeśli sprawcy nie są jego obywatelami. 

Oczywiście, prawa wojny różnią się zasadniczo od praw czasu pokoju. Policja nie może np. zbombardować budynku, w którym ukrywa się przestępca. Jak zauważa Rosa Brooks w książce How everything became war and military became everything, prawo wojny pozwala np. na obranie jednostek za cel na podstawie nie tego, co robią, ale tego, kim są. Podczas wojny walczący mogą wrzucić granat do budynku pełnego śpiących ludzi, jeśli tylko mają uzasadnione przekonanie, że atakują w ten sposób wrogich bojowników. Takie przekonanie miały mieć Izraelskie Siły Obrony, kiedy przeprowadziły atak na palestyńskie mieszkanie, twierdząc, że celem był starszy dowódca Hamasu. Zginęło ośmioro dzieci i dwie kobiety. 

Zabijanie cywili nie jest jednak zbrodnią wojenną samą w sobie. Nawet operacje, co do których wiadomo, że przyniosą skutki w postaci cywilnych ofiar, są dozwolone, o ile walczący przestrzegają fundamentalnych reguł prawa międzynarodowego – zasady konieczności, humanitaryzmu, proporcjonalności i rozróżnienia. Izrael wydaje się mieć problem z większością tych pryncypiów. 

Oburzenie na świecie wywołało zbombardowanie przez Izrael wieżowca, w którym mieściły się siedziby międzynarodowych mediów, w tym Al-Dżaziry i agencji Associated Press. Międzynarodowa organizacja medialna Reporters Without Borders określiła ten atak jako „zbrodnię wojenną”.. „Celowo niszcząc media, Izraelskie Siły Obronne nie tylko wyrządzają niedopuszczalne szkody materialne operacjom informacyjnym. Utrudniają one również przekazywanie mediom konfliktu, który ma bezpośredni wpływ na ludność cywilną” – powiedział w niedzielnym oświadczeniu sekretarz generalny RSF Christophe Deloire. 

Dla ostatnich ataków Izraela na budynki mieszkalne w Gazie kluczowa jest zasada rozróżnienia. W świetle prawa ataki mogą być przeprowadzone wyłącznie na cele wojskowe. Czy były nimi zniszczone przez Izrael budynki? Prawo definiuje cele wojskowe jako te, które z powodu swej natury, rozmieszczenia, przeznaczenia lub wykorzystania wnoszą istotny wkład do działalności wojskowej i których całkowite lub częściowe zniszczenie, zajęcie lub zneutralizowanie daje określoną korzyść w danej sytuacji. Każdy obiekt musi spełnić zatem dwa warunki, by zostać uznanym za cel wojskowy. Izraelskie siły zbrojne nie przedstawiły żadnych dowodów na poparcie swoich działań. Warto też dodać, że w przeszłości IDF demonstrowały zdolność do precyzyjnego atakowania konkretnych części wielopiętrowych budynków zamiast równania ich z ziemią w całości. 

No dobrze, powiecie, ale co wobec tego z atakami Hamasu na terytorium Izraela? Oczywiście, świadome obieranie za cel przez Hamas obiektów cywilnych stanowi pogwałcenie prawa wojny. Tak, w atakach Hamasu giną cywile. Trzeba jednak zauważyć, w jakim kontekście do nich dochodzi. Izrael od lat kontroluje przestrzeń powietrzną i morską Gazy, a de facto także jej granice lądowe – wśród społeczności międzynarodowej panuje konsensus co do tego, że jest to okupacja. Nie pozwala Gazie na posiadanie funkcjonującego lotniska, portu, czy komercyjnego przejścia granicznego na granicy z Egiptem, tym samym radykalnie ograniczając możliwości handlu. Restrykcyjnie kontroluje przepływ osób i towarów, nałożył surowe ograniczenia na import wody, zarówno pitnej, jak i do nawadniania pól, zastrzegł sobie „prawo” do wszczęcia akcji militarnej przeciwko Strefie Gazy (oparte na swojej arbitralnej decyzji), od czasu do czasu bombardował gazańską sieć energetyczną, drogi, mosty, farmy, uprawy oliwek. 

Wśród przestępstw, jakich Izrael dopuszcza się na Terytoriach Palestyńskich, Amnesty International wymienia: zakładanie osiedli i przymusowe deportowanie ludności palestyńskiej (zgodnie z IV Konwencją Genewską przesiedlanie własnej populacji na terytoria okupowane lub wysiedlanie z nich jest nielegalne), dyskryminację, arbitralne zatrzymania, niesprawiedliwe procesy, tortury i wiele innych. Human Rights Watch oskarża Izrael także o zbrodnie przeciwko ludzkości w postaci apartheidu i prześladowań. ONZ stwierdza wprost, że blokada Gazy to kara zbiorowa, zabroniona przez artykuł 33 Konwencji Genewskiej. W 2016 ówczesny sekretarz generalny organizacji, Ban Ki-moon, powiedział: „Zamknięcie Gazy dusi jej mieszkańców, jej gospodarkę i torpeduje wysiłki rekonstrukcyjne. To kara zbiorowa, za którą musi być poniesiona odpowiedzialność”. Oczywiście, nikt do żadnej odpowiedzialności pociągnięty nie został. 

Co zatem z prawem Hamasu (i, szerzej, wszystkich Palestyńczyków) do zbrojnego oporu przeciwko okupacji i represji? Rezolucja ONZ 37/43 przyznaje wszystkim ludziom prawo do „walki o niepodległość, suwerenność terytorialną, jedność narodową i wyzwolenie spod kolonialnej i obcej dominacji oraz obcej okupacji wszystkimi możliwymi środkami, w tym działaniami zbrojnymi”. 

Odrębny dylemat stanowią działania terrorystyczne, jakich również dopuszczał się Hamas, a których prawo do zbrojnego oporu nie uwzględnia. W tym miejscu zadajmy sobie jednak fundamentalne pytanie: czy państwo Izrael ma moralne prawo do obrony? Szerzej: czy dowolne państwo ma prawo do obrony przed wymierzonym w swoją stronę terroryzmem, jeśli jest on skutkiem okupacji, represji i prześladowań innej grupy przez to państwo?

„Tam, gdzie atak jest usprawiedliwiony, nie może być prawowitej obrony” – pisał Pierino Belli, włoski żołnierz i prawnik, już w 1563 roku. Przez stulecia istniał co do tego konsensus. Amerykański filozof moralności Jeffrey McMahon argumentuje: „Osoba nie może mieć prawa do obrony przeciwko zagrażającej jej krzywdzie, za którą jest odpowiedzialna”. Profesor nauk politycznych z Uniwersytetu Princeton Jerome Slater stwierdza wprost: państwo, które okupuje i represjonuje, traci prawo do obrony, kiedy jego ofiara sięga po zbrojny opór – nawet, jeśli formy tego oporu także są moralnie naganne, jak terroryzm. 

Oczywiście, argumenty te mają rację bytu tylko przy założeniu, że terroryzm ze strony Hamasu wymierzony w Izrael nie istniałby, gdyby nie istniała okupacja, prześladowania i opresja wobec narodu palestyńskiego. Zaryzykuję jednak poczynienie tego założenia.